Marta, 38 lat
„Uczyłam się angielskiego, ale bałam się mówić”
Punkt startu
Zabiegana księgowa, która miała za sobą naukę angielskiego, ale też złe wspomnienia ze szkoły. Największą barierą był wstyd przed popełnianiem błędów — nawet przy własnych dzieciach.
Jak pracowałyśmy
Zaczęłyśmy od mówienia krok po kroku. Zamiast koncentrować się wyłącznie na błędach, zauważałyśmy postęp i coraz dłuższe wypowiedzi.
Dziś Marta korzysta z angielskiego podczas wyjazdów i ćwiczy go z dziećmi. Nie czekała na perfekcję. Zaczęła mówić.
Ola, 40 lat
„Chcę znać angielski, ale nie mam czasu na naukę”
Punkt startu
Ambitna, ale bardzo zajęta. Regularne siedzenie nad podręcznikiem po prostu nie mieściło się w jej codzienności.
Jak pracowałyśmy
Dopasowałyśmy naukę do jej możliwości: około 15 minut dziennie, krótkie materiały oraz nagrania audio i wideo.
Na lotnisku Ola samodzielnie poradziła sobie z problemem z bagażem. Częściej podróżuje i jest bardziej otwarta na kontakty z ludźmi.
Monika, ok. 50 lat
„Nigdy nie uczyłam się angielskiego. Czy nie jest już za późno?”
Punkt startu
Monika zaczynała od zera. Na wyjazdach była zależna od męża i dzieci i obawiała się, że jest już „za stara”, żeby nauczyć się języka.
Jak pracowałyśmy
Skupiłyśmy się na podstawach, języku codziennym i angielskim potrzebnym w podróży — w tempie dopasowanym do jej potrzeb.
Po kilku miesiącach Monika sama dogaduje się w prostych sytuacjach za granicą i podróżuje z mniejszym stresem. Udowodniła sobie, że można zacząć także po pięćdziesiątce.